poniedziałek, 10 lutego 2014

EPILOG

3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ.
Już dawno wróciliśmy z wakacji. Odkąd przyjechaliśmy chłopcy całe dnie spędzali na próbach. Wychodzili o godzinie 6, a wracali o 22. Także prawie w ogóle ich nie widywałyśmy. Aktualnie chłopcy są już ponad 2miesiące w trasie. Justin wrócił do siebie do domu, bo od momentu, który wydarzył się w tym barze za często się do siebie nie odzywaliśmy, chyba że trzeba było. W ciągu tych 3miesięcy dużo się wydarzyło. Van ma już 3latka. Jess i Louis są razem ( nareszcie ). Liam wrócił do swojej byłej, Danielle, jest bardzo ładna i miła. Zayn zaręczył się z Perrie, a Harry mi się oświadczył. Nasz ślub planujemy zrobić razem z Zerrie, tydzień po tym jak wrócą z trasy. Nie powiedziałam wam jeszcze o Niallu. Nasz kochany blondasek znalazł sobie dziewczynę. Jest modelką nazywa się Barbara Palivin. Pasują do siebie. Mam nadzieję, że moje tak i jak moich przyjaciół życie się ułoży i będziemy zyć długo i szczęśliwie, a z wami się żegnam. TRZYMAJCIE KCIUKI!!!

________________________________________________________
No to tak jak mówiłam to juz jest koniec. Szkoda jest mi kończyć tego bloga ponieważ bardzo lubiłam go pisać. Kończę go pewnie dlatego bo nie ma komentarzy, że ktokolwiek to czyta, a dla mnie bezsensu jest pisać to dla siebie. Pozdrawiam NATALIA <333

ROZDZIAŁ 20

          CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
...
Bardzo wcześnie rano ( była chyba 6:00 ) obudził mnie jakiś hałas dobiegający z zewnątrz. Lekko wystraszona wstałam i skierowałam się w stronę wyjścia. Kiedy zobaczyłam kto tam był zaczęłam się śmiać.
- Harry co ty robisz? - zapytałam akurat wtedy kiedy zaglądał pod leżak.
- Szukam Lucy. - powiedział i nieprzerwanie zaglądał pod kolejne leżaki.
- Tu jestem. - powiedziałam trochę zirytowana. 
- Ahhh, no tak nie zauważyłem cię. - powiedział, podszedł do mnie i przytulił i pocałował w czubek głowy. 
- Haha. - zaśmiałam się i wtuliłam się w niego. - Dlaczego mnie szukałeś? - zapytałam.
- No bo nie było cię kiedy się obudziłem. - powiedział robiąc smutną minkę.
- I postanowiłeś, że poszukasz mnie pod leżakiem? - podniosłam brwi do góry.
- No tak. - powiedział, a ja wybuchłam śmiechem.
- A nie przyszło ci do głowy, że może będę spać w salonie?
- Na to nie wpadłem.
- No dobra, chodźmy do środka.
- A tak właściwie to dlaczego nie spałaś w sypialni?
- Bo śmierdziałeś. - powiedziałam, a on zrobił obrażoną minę.
- No weź nie złość się, trzeba było tyle nie pić.
- No okok.
- Idziesz jeszcze spać czy zjemy śniadanie? - Harry.
- A zrobisz ty? - zapytałam robiąc słodkie oczka.
- No dobra. - mruknął.
- Dziękuję. - cmoknęłam go w usta i pobiegłam do sypialni się przebrać.
Weszłam do łazienki wzięłam prysznic i umyłam włosy. Po tym jak wyszłam z kabiny włosy owinęłam ręcznikiem i ubrałam się w przygotowany zestaw. Następnie rozczesałam włosy i uczesałam je w luźnego warkocza wcześniej ich nie susząc. Zrobiłam lekki makijaż, który składał się tylko z pomalowanych rzęs i troszeczkę podkładu ( wodoodporne ). Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni. Tam czekało na mnie śniadanie, a mianowicie szwecki stół. Usiadłam przy nim i zaczęłam jeść. Rozmawialiśmy z Harrym na różne tematy, a o godzinie 8:30dołączyła do nas reszta, ale ona musiała iść na śniadanie do restauracji. Po tym jak Jessica  
 i reszta wyszli, nasz dwójka poszła na basen. Po jakieś godzinie dołączyła do nas reszta....
_______________________________________________________

Hejka, to przepraszam, że taki krótki, ale to jest już przed ostatni rozdział . Jeszcze dzisiaj dodam epilog i się z wami żegnam.
 

sobota, 8 lutego 2014

ROZDZIAŁ 19

           CZYTASZ KOMENTUJESZ!!!
...
Bawiliśmy się już koło 2godzin  była już godzina 18. Postanowiliśmy wrócić już do domku. Razem skierowaliśmy się w stronę windy, wjechaliśmy na 4 piętro i weszliśmy po schodach. Weszliśmy do środka, pobiegłam do pokoju i przebrałam się w poprzednie ciuchy, które miałam wcześniej na sobie. Usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizor, ale po chwili go wyłączyłam. Wyszłam i położyłam się na leżaku i czekałam na resztę. Po jakiś 15min wszyscy byli już gotowi i pokierowaliśmy się na kolację.Usiedliśmy przy 8 osobowym stoliku i po kolei chodziliśmy po jedzenie. Największej wziął sobie Niall, ale to nie nowość. Po zjedzeniu poszliśmy do domku i zaczęliśmy szykować się do wyjścia do klubu. Weszłam do łazienki i wzięłam długą kąpiel. Następnie wysuszyłam włosy, ubrałam się w wcześniej przygotowany zestaw,
 pomalowałam się, a końcówki włosów zakręciłam. Spryskałam się perfumami i wyszłam, zajęłoby mi to więcej czasu gdyby nie to, że od jakiegoś czasu Harry dobijał się do drzwi. Po tym jak wyszłam on wbiegł do niej nawet na mnie nie patrząc. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie obok ubranej      
i pomalowanej już Jessici.
- Ślicznie wyglądasz i pierwszy raz widzę ciebie w mocnym makijażu. - powiedziałam uśmiechając się do niej.
- Dzięki ty też. No wiesz na imprezę trzeba jakoś wyglądać. - powiedziała i uśmiechnęła się zadziornie.
- Gdzie reszta, jeszcze nie gotowi? - zapytałam zdziwiona.
- Nie. Zayn od jakieś godziny układa sobie włosy, Louis dopiero wszedł do łazienki, Niall jest już ubrany i czeka na na nas przed domkiem na leżaku, Liam jest w łazience dopiero 10min, Harry też dopiero wszedł, bo ty siedziałaś, a ja i ty w łazience spędziłyśmy około 2godziny. - powiedziała,a ja zaczęłam się śmiać.
- W końcu jesteśmy dziewczynami. - powiedziałam.
- No właśnie. - odpowiedziała i razem się zaśmiałyśmy. Po chwili przyszedł do nas Zayn.
- I co, udało ci się ułożyć włosy? - zapytałam.
- Tak. - powiedział zadowolony. - Ładnie wyglądacie. - powiedział.
- Dzięki. - odpowiedziałyśmy równo.
Zaraz po tym do salonu przyszli wszyscy, a następnie poszliśmy w stronę wypożyczonego samochodu. Po jakiś 30minutach byliśmy na miejscu. Złapałam Harrego za rękę i weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy wolnym stoliku, a Juss zapytał się nas co chcemy do picia.
- Nam weź to co ty weźmiesz sobie. - powiedział Louis.
- A nam weź jakieś drinki, ale nie mocne. - powiedziałyśmy.
- Ok, idzie ktoś ze mną? - zapytał.
- Ja pójdę. - powiedziałam i poszłam za nim.
                                              *Harry*
- Ok, idzie ktoś ze mną? - zapytał Justin.
- Ja pójdę. - powiedziała Lucy.
Jejku jak ja nie lubię kiedy Lucy idzie gdzieś z Justinem. Przecież to widać, że ona mu się podoba! Denerwuje mnie to jak on ją próbuje poderwać, a Lucy tego nie widzi, nie to żebym nie lubił Biebera, ale nie chcę aby zabrał mi MOJĄ dziewczynę. Nim się obejrzałem oni już wrócili, Lucy usiadła mi na kolanach, była trochę zdenerwowana i tak jakby chyba zła na Justina.
- Co się stało skarbie? - zapytałem.
- Nic, wydaje ci się. - powiedziała i pocałowała mnie w usta.
- Na pewno? - chciałem się tylko upewnić.
- Na pewno. - odpowiedziała.
Już się nie odezwałem, wolałem siedzieć cicho żeby jej nie wkurzyć.
                                              *Lucy*
- Ja pójdę. - powiedziałam i poszłam z nim.
- Podeszliśmy do baru i Justin zamówił to co chcieliśmy. Odwrócił się do mnie, patrzył w oczy i pocałował mnie w usta! Dopiero po chwili doszło do mnie co się dzieje. Odsunęłam się od niego, dostał ode mnie w policzek, a następnie rozejrzałam się po pomieszczeniu czy nikt tego nie zobaczył, a szczególnie chłopaki.
- Przecież mam chłopaka! - krzyknęłam. - Dobrze o tym wiesz, przecież to twój kolega. - powiedziałam już ciszej.
- Wiem, przepraszam, ale to nie moja wina, że... - powiedział, ale nie dokończył, bo mu przerwałam.
- Nie kończ tego, ok? Nikomu nic nie mów i nic takiego się tutaj nie wydarzyło. Poszliśmy po picie i wróciliśmy, nic się nie stało. - powiedziałam, a on pokiwał głową.
- No dobrze, jeszcze raz przepraszam. - powiedział. Wiem trochę chamsko się zachowałam, ale on dobrze wiem o ty, że MAM chłopaka.
Wróciliśmy do stolika, usiadłam na kolanach Harrego. Byłam trochę zdenerwowana, ale chyba nikt tego nie zauważył...
- Co się stało skarbie? - zapytał, cholera, a jednak zobaczył.
- Nic, wydaje ci się. - powiedziałam i poprawiłam się na jego kolanach ze zdenerwowania i pocałowałam go w usta.
- Na pewno? 
- Na pewno.
DWIE GODZINY PÓŹNIEJ!!!
Już wszyscy byli nieźle schlani. No, prawie wszyscy, bo ja, Jess i Liam byliśmy trzeźwi. Jak do tej pory razem z Jess wypiłyśmy dwa drinki, w których prawie w ogóle nie było alkoholu, a Liam wypił tylko jedno piwo ze względu na problemu zdrowotne nie powinien. Teraz właśnie tańczyłam z Harrym, ale mam już dosyć on się ledwo na nogach trzyma, a już lepiej nie wspomnę o Louisie albo Justinie, a Zayn aktualnie śpi na kanapie przy naszym stoliku, a Niall jak to Niall biega, to znaczy to znaczy próbuje biegać po lokalu i szuka jedzenia, ale mu to nie wychodzi. Złapałam loczka mocno za rękę i zaprowadziłam go do stolika. Posadziłam go na kanapie, ale on się położył. Zobaczyłam, ze Jess idzie  w moją stronę, ale się zatrzymała kiedy usłyszała swoje imię dochodzące ze strony baru.
- A teraz pewna osoba chciałaby coś powiedzieć dziewczynie o imieniu Jessica. - powiedział DJ przez mikrofon i podał go chłopakowi, który wszedł na stół. Louis.
- KOCHAM CIĘ JESS!!! - krzyknął, a ona stała tam i zaczęła płakać.
- Dlaczego płaczesz? - zapytałam się jej.
- Bo też go kocham. - powiedziała cicho.
- To w czym problem?
- Bo on jutro już nie będzie pamiętał co powiedział, bo jest tak schlany, że ledwo stoi na nogach.
- Wiem, nie płacz, jeszcze wszystko się ułoży. - powiedziałam i ją przytuliłam.
Bardzo się cieszyłam, że on jej to powiedział, bo było widać to na kilometr, ale wiem o co chodzi Jessice, ma rację. 
- Chodź, jedziemy już do domu. - powiedziałam.
- Ok. 
- Liam, chodź bierzemy chłopaków i jedziemy do hotelu. - powiedziałam na co chłopak pokiwał głową.
- Ok, to ty weź Harrego, Jess weź Louisa, proszę, a ja wezmę na początku Zayna, a za chwilę wrócę po Nialla, a wy weźmiecie Justina, ok? - zapytał.
- Spoko. - powiedziałyśmy równo.
Wzięłam Harrego i razem z nim poszłam do samochodu, ledwo go otworzyłam, a kiedy już to zrobiłam rzuciłam go do środka i nie zamykałam drzwi, bo za mną szła Jess i Liam.
- To ja idę po Justina. - powiedziałam. 
- Poczekaj na mnie to ci pomogę. - powiedziała Jessica, rzuciła do samochodu Louisa i podbiegła do mnie. 
Weszłyśmy do klubu i ja złapałam za lewą rękę Justina, a Jess za prawą, on zdecydowanie był najbardziej schlany. Kiedy wychodziłyśmy Liam akurat wchodził. Podeszłyśmy pod samochód i rzuciłyśmy go na resztę śpiących chłopaków, za nami przyszedł Payne i zrobił to samo z Niallem. 
Następnie Liam wszedł do samochodu i pojechaliśmy pod hotel. Ochrona pomogła nam z chłopakami i za to byliśmy im bardzo wdzięczni. Położyli loczka na łóżko ja im podziękowałam, oni wyszli, a ja poszłam wziąć szybki prysznic. Po tym jak wyszłam z łazienki położyłam się koło Harrego, ale za chwilę wstałam, bo strasznie śmierdziało od niego alkoholem. Poszłam do salonu i tam zasnęłam...

           CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
   Dla ciebie to chwila, a dla mnie to bardzo dużo znaczy!!!
_______________________________________________________
Hejka, sorka, że wczoraj nie napisałam rozdziału, ale byłam strasznie zmęczona i nie wiedziała co napisać, ale dzisiaj już jest, papa :)) <333   
 
 

czwartek, 6 lutego 2014

ROZDZIAŁ 18

            CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
...
Kiedy wreszcie wylądowaliśmy była już 24. Ruszyliśmy po nasze walizki, a następnie w stronę wynajętego przez chłopaków samochodu. Spakowaliśmy walizki do bagażnika, a następnie my weszliśmy do środka.
- Wreszcie wylądowaliśmy! - krzyknęłam kiedy już ruszyliśmy.
- Tak, masz rację, myślałam, że zaraz czegoś tam dostanę. - powiedziała Jess.
Resztę drogi do hotelu przemilczeliśmy. Po niecałych 30min byliśmy już na miejscu. Wychodząc z samochodu zahaczyłam się o coś i upadłam na chodnik, a na mnie spadł Jess, ponieważ nie wiedziała, że leżę.
- Ałć! Lucy uważaj! - krzyknęła i wstała.
- To przecież nie moja wina, że chłopcy wypożyczyli taki samochód. - powiedziałam.
Chłopcy cały czas się śmiali.
- Haha, rzeczywiście to jest tak śmieszne, że zaraz się posikam! - krzyknęłyśmy razem z blondynką i poszłyśmy w stronę hotelu.
- A walizki! - usłyszałyśmy krzyk Nialla.
- Weźcie je ze sobą! - krzyknęła Jess.
Kiedy weszłyśmy do środka szczęki nam opadły, ten hotel był piękny! Stałyśmy tak, nawet nie wiem ile, bo po chwili podeszli do nas chłopcy ledwo radząc sobie z walizkami.
- Idziemy do pokoi? - zapytał Harry.
- Już wzięliście kluce? - zapytałam zdziwiona.
- No tak, przed chwilą. - powiedział Justin.
- No to w drogę! - krzyknęła Jess i pobiegła do windy, ale po chwili się cofnęła i zapytała.
- A na którym piętrze są pokoje?
- Na 4. - odpowiedział jej Louis
- Ok dzięki. - pobiegła do windy i pojechała nią na wyznaczone piętro, ale na nas nie poczekała. Na windę czekaliśmy około 2minuty . Po tym jak wjechaliśmy na górę chciałam podejść do blondynki, ale Hazz złapał mnie za nadgarstek.
- Czemu nie idziemy? - zapytałam.
- Idź ją zawołać, bo to jeszcze nie to piętro. - powiedział uśmiechając się do mnie.
- Jess, chodź to nie to piętro! - krzyknęłam na cały hotel.
Bardzo szybko do nas podbiegła.
- Ja to nie to piętro? - zapytała zdziwiona.
- No nie to, jeszcze wyżej musimy wejść. - powiedział Liam i ruszyli w kierunku schodów. Ja złapałam Jess za rękę i pobiegłyśmy za nimi. Po tym jak weszliśmy na górę stanęłyśmy
jak wryte. To co tam zobaczyłyśmy po prostu nas zatkało. Na dachu był taki ala domek. Oprócz tego na dachu był basen dla wszystkich, ale chłopcy na czas naszego pobytu w tym hotelu wynajęli nam go żeby nikt inny nie mógł z niego korzystać. Weszliśmy do środka i na samym początku poszłam wybrać najładniejszą sypialnię. Po zobaczeniu wszystkich sypialń postanowiłam wybrać tą którą zobaczyłam jako trzecią. Niestety weszłyśmy do niej równo z Jess i razem krzyknęłyśmy.
- Ja biorę tą sypialnie!!!
- Nie, ja tu weszłam pierwsza. - powiedziałam. Wiem to było trochę dziecinne, że kłóciłyśmy się o pokój, w którym będziemy tylko spać, ale ja chciałam w nim spać.
- Nie j byłam pierwsza. - powiedziała.
- Nieprawda! - krzyknęłam.
- Prawda.
- Nie, no Jessica bądź mądrzejsza i daj mi tą sypialnie. - zaczęłam marudzić.
- To nie będzie ani twoja sypialnia, ani Jess tylko moja, bo ja ją sobie zarezerwowałem zanim jeszcze tu przyjechaliśmy. - powiedział Zayn i zaczął się już rozpakowywać.
- To jest nie fair! - krzyknęłyśmy i wyszłyśmy z niego,a ja trzasnęłam drzwiami.
- To jak my dzielimy sypialnię? - zapytała Jess.
- Jest 6 sypialni. Ja śpię z Lucy, Zayn sam, Liam sam, Niall sam, Justin sam, a Louis z Jessicą.
- A dlaczego ja mam spać z Louisem? - zapytała z wyrzutem Jess.
- Bo nie ma więcej sypialni, a jak nie chcesz z nim spać to śpisz na basenie. - powiedziałam, a ona chyba się na mnie obraziła.
- No dobraa. - powiedziała.
- Jest udało się. - powiedziałam szeptem do Hazzy.
- Wiem, też się cieszę. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
- Ok to ja idę się rozpakować i jeszcze się przespać, bo jestem trochę zmęczona. - powiedziałam i weszłam do pokoju. Szybko się rozpakowałam i od razu położyłam się spać.
Następnego dnia wstałam o godzinie 8:00, jak na mnie to bardzo wcześnie. Wstałam, wciągnęłam strój kąpielowy i krótkie jeansowe spodenki i japonki. Poszłam do łazienki się umyć. Po wykonanej czynności związałam swoje włosy w wysokiego koka i ubrałam się w strój.   
Szczerze nie wiem po co wzięłam spodenki, postanowiłam je z powrotem odłożyć. Po cichu wyszłam z pomieszczenia, Harry jeszcze spał. Skierowałam się do kuchni i w ramach śniadania zjadłam dwa banany. Po zjedzeniu  poszłam na basen, który znajdował się na dachu, kilka metrów przed wejściem do naszego "domku".  Weszłam do niego i zaczęłam sobie spokojnie pływać. Z tego względu, że było jeszcze wcześnie, bo była 9:10 nie było tak strasznie gorąco, co mi akurat odpowiadało. Po niedługim czasie znudziło mi się takie ciągłe pływanie więc poszłam po materac do pływania i go napompowałam. Następnie wrzuciłam go do basenu i się na niego położyłam. Nie mówiąc o tym, że przed tym jeszcze się nakremowałam kremem z filtrem. Leżałam tak kilka minut aż w końcu zasnęłam. Obudził mnie głośny plusk wody, a następnie spadłam z mojego materaca, a woda była strasznie zimna.
- Komu do cholery się nudzi! - krzyknęłam, było mi zimno, bo w końcu leżałam chyba długo na słońcu.
- Ja. - powiedział uśmiechnięty Harry. - Wszyscy krzyczeliśmy żebyś się obudziła, ale nie słyszałaś więc wskoczyłem do wody. - powiedział, a reszta, która stała przy basenie  śmiała się.
- Haha, rzeczywiście bardzo śmieszne. - powiedziałam, wyszłam i weszłam do domu. 
Kiedy spojrzałam na zegarek dochodziła już 13, jejku ile ja tam leżałam? Następnie spojrzałam w lusterko i szczerze myślałam, że będę wyglądać gorzej, ale byłam tylko lekko brązowa. Poszłam do pokoju i zaczęłam wybierać jakiś zestaw na dzisiejszy dzień. Po chwili weszła Jess ubrana w niebieski strój kąpielowy.

- Będziesz się jeszcze kąpać? - zapytała.
- Nie już nie mam ochoty. - powiedziałam i delikatnie się do niej uśmiechnęłam.
- To co będziesz robić? - zapytała.
- Nie wiem, może pójdę na plaże. - powiedziałam.
- No okey. - powiedziała i poszła.
Szybko ubrałam się w wybrane ciuchy  
 i zrobiłam makijaż, który składał się z pomalowanych rzęs i lekkiego podkładu. Zabrałam małą, czarna torebkę, do której schowałam telefon, portfel, kluczę ( każdy dostał po jednym kluczu do domku ) i wyszłam. Po tym jak wyszłam z hotelu skierowałam się w stronę rynku. Chodziłam po między straganami i przeglądałam rzeczy, które tam były wyciągnęłam swój telefon i napisałam do taty.
- Radzicie sobie? - napisałam. Nie musiałam czekać długo na odpowiedź.
- Jasne tylko Van za tobą bardzo tęskni. - odpisał, a ja się uśmiechnęłam.
- Ja za nią też, muszą kończyć trzymajcie się, papa. - napisałam i schowałam telefon do torebki.
Stanęłam przy jednym straganie z rzeczami dla dzieci. Postanowiłam kupić coś Van więc weszłam do środka małej budki. Były tam różnego rodzaju rzeczy, zabawki, ciuszki itp. Chodząc tak pomiędzy półkami wybrałam kilka lalek, maskotek i kilka bluzeczek. Zapłaciłam i wyszłam. Postanowiłam już pomału wracać. Odwracając się w stronę, w którą miałam iść przez przypadek wpadłam na kodoś.
- Przepraszam. - powiedziałam i chciałam iść dalej, ale ta osoba złapała mnie za nadgarstek.
- Jestem Jackson, śliczna jesteś. - powiedział po angielsku. 
- Mam chłopaka. - syknęłam i chciałam odejść, ale on dalej mnie trzymał.
- Ma chłopaka i chodzi sama? - zapytał.
- On został w hotelu, bo ja przyszłam tylko na chwilę. - powiedziałam. 
- Odprowadzę cię. - powiedział.
- Wiem gdzie mam iść, nie jestem małym dzieckiem i nie potrzebuje pomocy. - syknęłam.
- Ale ja nie mam co robić, a jak ci się coś stanie będę miał wyrzuty sumienia. - powiedział uśmiechając się do mnie.
- Jest większe prawdopodobieństwo, że mi się coś stanie jeśli pójdziesz ze mną. - powiedziała, on mnie póścił, a ja poszłam w stronę hotelu. 
- na numer telefonu nie ma co liczyć!?! - krzyknał.
- Spierdzielaj! - odkrzyknęłam mu i poszłam w swoim kierunku.
Było strasznie gorąco. Po jakiś 15minutach doszłam do hotelu, a kiedy wjechałam na górę i weszłam do domku nikogo tam nie było.
- No świetnie poszli beze mnie. - powiedziałam szeptem.
Sprawdziłam godzinę, było kilka minut po 14. Postanowiłam zejść na obiad i oczywiście tam wszyscy siedzieli i się śmiali, ale nie siedzieli sami, bo z nimi siedziała jakaś dziewczyna. I szczerze rozmawiała tylko z Harrym. Nie było już miejsca przy ich stoliku więc poszłam po obiad i usiadłam przy stoliku dosyć blisko nich, ja ich widziałam, ale oni mnie nie. Obserwowałam tylko Harrego i to jak zachowuje sie przy tej dziewczynie. Po jakimś czasie dziewczyna wstała, pocałowała loczka w policzek i odeszła. Szybko zjadłam i poszłam do sypialni i zamknęłam się w niej. Włączyłam laptopa i weszłam na skypa, jeszcze przed tym napisałam do taty żeby również wszedł na skypa. Kiedy zobaczyłam, że jest aktywny, zadzwoniłam do niego.
- Cześć tato, jak tam? - zapytałam.
- Dobrze, Van jest grzeczna, dzisiaj w Londynie jest dosyć ciepło więc mała pokąpała się w basenie, a teraz siedzi na kanapie i ogląda jakieś bajki. - powiedział. - A u ciebie co tam, podoba się niespodzianka? - zapytał uśmiechając się.
- Tak, właśnie zamknęłam sie w sypialni żeby móc z wami normalnie pogadać, bo oni są strasznie głośno w salonie. - powiedziałam. Wiem nie powinnam kłamać, ale co miałam powiedzieć mu, że siedzą sobie w restauracji i jedzą obiad, a Harry obściskuje się z każdą dziewczyną? Nie, nie będę się mu żalić. 
- Lucy, jesteś ta,? - zapytał sie.
- Tak, tak, co mówiłeś? - zapytałam.
- Czy chcesz pogadać z Vanessą? 
- Jasne, że tak. - powiedziałam uśmiechając sie szeroko.
- Hej mamo! - krzyknęła.
- Cześć  skarbie, jak sie czujesz, co tam, nie nudzisz się, nie chodzisz późno spać? - zadawałam milion pytań.
- Mamo, nie tak dużo. - powiedziała głośno się śmiejąc. - Czuję się dobrze, nie nudzę się i nie chodzę późno spać. - odpowiedziała na moje kilka pytań.
- To dobrze, mam dla ciebie kilka zabawek i bluzeczek. - powiedziałam, a ona się uśmiechnęła.
- Fajnie. 
- No dobra ja będę kończyć, papa kocham cię. - powiedziałam.
- Cześć, ja ciebie też. - odpowiedziała i się rozłączyłam.
Po chwili usłyszałam jak do domku wchodzi cała reszta i ktoś zaczął szarpać za klamkę.
- Lucy jesteś tam!? - usłyszałam Harrego, ale się nie odzywałam. - Lucy!
- Pomóc ci? - usłyszałam głos Justina.
- No raczej. - powiedział tym razem Hazz. Szarpali za te drzwi, a ja się cicho śmiałam. Postanowiłam wejść na facebooka. Miałam dużo powiadomień, ostatnio tu nie wchodziłam, ale nic ważnego tutaj nie było.
Następnie weszłam na aska, twittera itp. aż w końcu wyłączyłam laptopa. 
- Lucy do cholery otwórz te drzwi! - krzyknął tym razem Niall.
- Lucy! - Harry.
- Ale z was debile tu jest klucz. - powiedziała Jess i otworzyła drzwi.
- Bosze nie strasz mnie więcej. - powiedział Harrry i chciał się do mnie przytulić, ale ja się odsunęłam. 
- Dlaczego nie było cię na obiedzie? - zapytała Jess.
- Byłam, ale wy mnie nie widzieliście i nie było miejsca, a Harry był zajęty tą dziewczyną która tam siedziała. - powiedziałam i spojrzałam na niego z wyrzutem.
- To ona się do mnie kleiła. - powiedział w swojej obronie.
- Przestań pierdzielić Styles, ślepa nie jestem. - powiedziałam. - Mógłbyś chociaż nie kłamać.
- Możecie wyjść? - zapytał chłopak resztę.
- Tak. - odpowiedzieli chórem.
- Co to była za dziewczyna? - zapytałam.
- Znajoma. - odpowiedział. - Nie mieszka tu w tym hotelu przyjechała tylko na dwa dni, bo miała sprawy do załatwienia i się tu zatrzymała, dzisiaj ma samolot do Los Angeles.
- I niby skąd ją znasz? - zapytałam.
- Mieszkała kiedyś w Londynie kiedy ty mieszkałaś w Holmes Chapel, a ja nie wiedziałem o dziecku, to nie jest wielka przyjaźń, to jest po prostu znajoma. - wytłumaczył. 
- Nie ci będzie. - powiedziałam.
- Teraz mogę cię przytulić? - zapytał robiąc słodkie oczka.
- Tak. - powiedziałam i się zaśmiałam, a on położył się na mnie i zaczął całować, a ja oddawałam pocałunki. Jego ręce wędrowały pod moją koszulką, ale przeszkodziło nam pukanie do drzwi. Harry szybko położył się koło mnie, a ja powiedziałam.
- Proszę.
- Idziecie z nami na basen, ale nie ten koło nas tylko na dół, bo tam są zjeżdżalnie? - zapytał blondas.
- Jasne. - odpowiedział Harry. Podał mi rękę, za którą złapałam i wszyscy poszliśmy w stronę basenu...
                     CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
      Dla ciebie to chwila, a dla mnie to bardzo dużo znaczy!!!
___________________________________________________________________________________

 Hejka, a jednak udało mi się dodać rozdział!!! Jutro na pewno będzie następny, a na dzisiaj koniec!!! Jak wam sie podobał???

środa, 5 lutego 2014

ROZDZIAŁ 17

           CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
...
- Dobrze, dziękuję. - powiedziałam i pożegnałam się z tatą.
- Nie ma sprawy. - powiedział.
Wszyscy poszli w swoją stronę, tata, mama i Van poszli w stronę samochodu moich rodziców, a ja, Harry, Jess, Louis, Zayn, Liam, Niall i Justin weszliśmy do auta Tomlinsona.
- A po co jedziemy do restauracji? - zapytałam Jess.
- Musimy wam coś powiedzieć, mamy dla was niespodziankę. - powiedział nasz uśmiechnięty kierowca Lou.
Resztę drogi przemilczeliśmy. Po około 30min byliśmy pod budynkiem. Wyszliśmy z pojazdu i weszliśmy do restauracji.
- Dzień dobry, my mieliśmy zarezerwowany stolik dla 8 osób. - powiedział Harry.
- Tak, stolik jest na końcu pomieszczenia. - wskazał ręką na stolik.
- Dziękujemy. - powiedział Justin i wszyscy skierowaliśmy się w stronę wskazanego stolika.
Po 15min podeszła do nas kelnerka.
- Mogę przyjąć zamówienie? - zapytałam uśmiechając się przyjaźnie.
- Tak, poprosimy 8 porcji spaghetti i wino. - powiedział Niall.
- Dobrze, za chwilę będzie. - powiedziała i odeszła.
- To co chcieliście nam powiedzieć? - zapytała Jessica.
- No mamy dla was niespodziankę. - powiedział uśmiechnięty Zayn 
- To już wiemy. - powiedziałam uśmiechając się.
- Jutro o 18 mamy samolot do Grecji, jedziemy tam na 10dni. - powiedział Liam.
- Wow, naprawdę? - zapytała blondynka.
- No nie na niby. - odpowiedział jej sarkastycznie Louis.
- Jejku, dziękujemy. - powiedziałyśmy równo, podeszłyśmy do każdego z nich i przytuliłyśmy.
- Nie ma sprawy.  - Justin.
- A co z waszą trasą? - zapytałam. 
Przecież za około półtora miesiąca mają trasę.
- No nasz menadżer sam nam zaproponował odpoczynek. - wytłumaczył nam Liam.
- Aha. - odpowiedziałyśmy równo.
Po chwili przyszła ta sama kelnerka z naszymi zamówieniami.
- Dziękujemy. - powiedziałam.
Odeszła, a my zabraliśmy się do jedzenia.
Po zjedzeniu pogadaliśmy jeszcze chwilę i wyszliśmy z budynku. Była już prawie 23. Po niecałych 20min byliśmy już w domu. Wszyscy skierowaliśmy się do swoich pokoi. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Słyszałam już tylko jak Harry wchodzi do łazienki, później zasnęłam.
Następnego dnia obudziłam się o godzinie 9, szybko wstałam i poszłam do łazienki, i wzięłam odprężającą kąpiel. Po 30min wyszłam, ubrałam bieliznę, a następnie założyłam to samo co miałam wczoraj kiedy pakowałam Van do moich rodziców. A skoro o nich mowa to do nich zadzwonię. Wybrałam numer do mojego taty i przyłożyłam telefon do ucha. 
- Hallo. - usłyszałam męski głos.
- Cześć tato i jak radzicie sobie? - zapytałam.
- Jasne, Vanessa jest bardzo grzeczna. - powiedział, a ja się zaśmiałam.
- To dziwna, bo zazwyczaj biega po całym domu i krzyczy. - powiedziałam i tym razem mój tata się zaśmiał.
-No dobra to ja kończę, muszę zrobić małej śniadanie, a ty się pakuj. - powiedział. - Cześć.
- Papa. - odpowiedziałam i się rozłączyłam.
Wyjęłam z szafy dużą walizkę i zaczęłam się pakować.
Schowałam do niej bardziej letnie ciuchy:
- 3 bluzki na krótki rękaw,
- 8 bluzek na ramiączkach,
- 1 bluzkę na długi rękaw,
- 1 parę długich spodni,
- 2 pary krótkich spodenek,
- 3 spódniczki,
- 2 sukienki,
- 10 majtek,
-  5 par skarpetek,
- 5 staników,
- 2 pary trampek ( czarne conversy i zwykłe białe ),
- 1 para sandałów,
- 2 pary japonek,
- biżuterię ( naszyjniki, kolczyki, bransoletki itp )
- kosmetyki ( dezodorant, perfumy, błyszczyki, podkład, bronzer, tusz do rzęs, cienie do powiek itp ).
- szczotka do włosów,
- gumki do włosów,
- szczoteczka do zębów,
- strój kąpielowy,
- krem z filtrem,
- krem do twarzy, ciała i rąk.
Po skończonym pakowaniu zeszłam na dół, a wszyscy oglądali telewizję.
- A wy się nie pakujecie! - krzyknęłam, a oni podskoczyli na kanapie, na co ja się zaśmiałam.
- Bosze, dziewczyno nie strasz. - powiedział Niall.
- Przepraszam, nie chciałam was wystraszyć, ale jest już 13, a wy się jeszcze nie spakowaliście, chyba. - powiedziałam.
- Rzeczywiście, przecież dzisiaj lecimy. - powiedziała Jessica i pobiegła na górę.
- To idźcie się pakować, a ja zrobię jakiś szybki obiad. - powiedziałam im, a oni wstali i rozeszli się do swoich pokoi. 
Ja poszłam do kuchni, otworzyłam lodówkę, ale nic tam nie znalazłam, a nie widziałam żadnego sensu żeby przed wyjazdem iść na zakupy więc postanowiłam zamówić pizze. Postanowiłam zamówić 4 giganty. Po zamówieniu pozostało mi tylko czekać. Już po 5min zaczęłam się nudzić więc poszłam do sypialni mojej i Harrego żeby przygotować sobie ciuchy na podróż. Weszłam po schodach, ale zanim poszłam do pokoju, weszłam jeszcze do Jess.
- I jak idzie pakowanie? - zapytałam.
- Nie najgorzej za jakieś 30min powinnam skończyć. - powiedziała.
- Ok, zaraz przyjedzie pizza. - powiedziałam.
- Dobra. - wyszłam z pomieszczenia i poszłam do sypialni.
- Jak pakowanie?
- Źle, musisz mi pomóc, bo nie wiem czy tam będzie gorąco czy raczej chłodno. - powiedział.
- Będzie bardzo zimno. - powiedziałam sarkastycznie, ostatnio bardzo często mi się to zdarza.
- Naprawdę? Jejku to muszę od nowa się spakować. - powiedział.
- Harry idioto żartowałam. - powiedziałam.
- Aaaa, okey to dlaczego mnie kłamiesz, a ja w odpowiedzi się głośno zaśmiałam.
- Ja muszę sobie przygotować ciuchy, a ty skończ się pakować. 
- Właściwie to już skończyłem. - powiedział, podszedł do mnie, objął mnie w tali od tyłu i pocałował w policzek, a ja się uśmiechnęłam pod nosem. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- To pizza, idź zawołaj wszystkich na dół, a ja pójdę odebrać. - powiedziałam, cmoknęłam go szybko w usta i zbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi wejściowe zapłaciła, odebrałam pizze i ruszyłam do jadalni, w której już wszyscy siedzieli.
- Może ktoś mi pomoże? - zapytałam.
- Nie, nie ma chętnych. - powiedział Zayn.
- Ja pomogę. - powiedziała Jess, wstała i zabrała dwie pizze.
- Dzięki, jedyna normalna w tym domu. - powiedziałam, a ona się cicho zaśmiała.
- Dlaczego tego jest tak mało? - zapytał Niall patrząc na "tylko" 4 giganty.
- Mało? Ja nie zjem więcej niż 3 kawałki. - powiedziałam, a blondynka mi przytaknęła.
- Ja rozumiem Niall, że ty lubisz dużo jeść i nigdy nie jesteś najedzony, ale żeby jeść tak dużo. - powiedziała Jess.
- Przecież to nie jest moja wina! - pisnął, a ja wybuchłam głośnym śmiechem, a reszta patrzyła na mnie jak na debilkę, a ja nie mogłam przestać się śmiać. Po jakimś czasie się uspokoiłam.
- Dobra jedźcie, bo dochodzi 15, a my jeszcze musimy tam dojechać. - powiedziałam. Po 20min nie było już pizzy.
- Ja nie sprzątam! - krzyknęłam i pobiegłam na górę. Zdarzyłam jeszcze usłyszeć Jess, która również krzyknęła to co ja, a następnie marudzenie chłopaków, ale szczerze zignorowałam to. Kiedy weszłam do pokoju wzięłam wcześniej przygotowane ciuchy i skierowałam się do łazienki. Tam się ubrałam,     

 pomalowałam, a włosy związałam w wysokiego kucyka. Wieczorami w Londynie było już chłodno więc nałożyłam jeszcze jeansową, wiosenną kurteczkę. Spryskałam się perfumami i zeszłam na dół ze swoją walizką i podręczną torebką. W walizce na wszelki wypadek miałam średniej wielkości torbę, bo drugiej walizki bym nie zmieściła więc wzięłam torbę, a dobrze wiem, że jak będziemy z tamtąd wracać to będzie więcej rzeczy do pakowania. Po zejściu do salonu postawiłam tam moją wielką walizkę i usiadłam na kanapę. Wow, pierwszy raz byłam pierwsza.  Po chwili zeszła Jessica, postawiła swoją walizkę obok mojej i usiadła koło mnie. 
- Nie ma jeszcze chłopaków? - zapytała.
- Nie, też się zdziwiłam. - powiedziałam.
Jess była ładnie ubrana  i jak zawsze miała lekki makijaż,   

 ale w takim było jej najlepiej.  Po niecałych 10min zeszli wszyscy chłopcy. Zabrali nasze walizki i poszli w stronę samochodu. Ja z Jess weszłyśmy do środka, a po chwili ruszyliśmy w stronę lotniska.
- Mamy jeszcze półtorej godziny do odlotu, zdążymy? - zapytałam.
- Nie wiem. - powiedział Louis. - Postaram się. 
- Dobra. - powiedziałam i wtuliłam się w ramię Hazzy.
Po chwili obudziło mnie wołanie Harrego żebym wstawała, bo się spóźnimy. Szybko wyszłam z samochodu, wzięłam swoją walizkę i całą 8 ruszyliśmy w stronę budynku lotniska, a następnie na odprawę. Kilka minut przed odlotem samolotu weszliśmy na podkład, zapieliśmy pasy i wzbiliśmy się w powietrze. Podróż miała trwać około 6godzin więc postanowiłam iść spać. Położyłam głowę na kolana Harrego, ale chłopak nie pozwolił mi spać, powiedział, że później nie zasnę w nocy więc musiałam jakoś przesiedzieć te kilka godzin i się nudzić. Przesiedziałam spokojnie pierwszą godzinę, ale później nie miałam co robić, a najgorsze jest to, że od słuchania muzyki wyładował mi się telefon i co ja teraz zrobię.?
- Harry? - powiedziałam.
- Co? 
- Dasz mi swój telefon, bo mi się bateria rozładowała, proszę. - zrobiłam słodkie oczka.
- A może chcesz poczytać, bo wziąłem jakieś książki? - zapytał.
- No dobra. - odpowiedziałam.
On podał mi książkę, a ja zabrałam się za czytanie jej. Była strasznie nudna, ale nie chciałam już marudzić. Zobaczyłam, ża Jess śpi.
- Dlaczego ona może spać, a ja nie? - zapytałam z wyrzutem?
- Jejku jak masz zamiar tak marudzić to idź spać.  - powiedział,a ja sie zaśmiałam. Położyłam się na jego kolanach i poszłam spać. Miałam bardzo dziwny sen. Opowiem wam go w skrócie. 
Lekarze próbowali uratować życie jakieś dziewczynie, wiem tylko tyle, że miała brązowe włosy. Nie udało im się, zmarła.
Ciekawe czy ten sen był po prostu głupim snem czy to się wydarzy naprawdę, a jeśli tak to kim jest ta dziewczyna? Nie będę się teraz tym zadręczać, co ma być to będzie, prawda? Nie wiem, z tego wszystkiego się obudziłam. 
- Kiedy lądujemy? - zapytałam Harrego.
- Za niecałą godzinę. - powiedział uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
- Ok, dzięki, czyli muszę się jeszcze ponudzić? - zapytałam.
- Przykro mi. - powiedział i zrobił smutną minkę na co ja znowu wybuchłam głośnym śmiechem, a ludzie znowu tak jak w domu przy obiedzie, patrzyli na mnie jak na jakąś idiotkę. No cóż, nie moja wina...

        CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
    Dla ciebie to chwila,a dla mnie to bardzo dużo znaczy!!! 
_________________________________________
Hejka jutro nie dam rady dodać rozdziały 18, bo mam test z matmy :(  Ale myślę, że w piatek dodam :))
 
 

poniedziałek, 3 lutego 2014

ROZDZIAŁ 16

            CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
...
Wszyscy jeszcze śpią, no prawie wszyscy, bo ja, Vanessa i Jess siedzimy w salonie i jemy śniadanie, nic specjalnego, kanapki z szynką, serem i herbata. Była już godzina 12, czym oni się tak zmęczyli, przecież wczoraj do domu przyszliśmy po 20, a nic takiego męczącego nie robiliśmy. Wreszcie po kilku minutach na dół zszedł zaspany blondas, ale chyba takiego udawał, bo po wyglądzie jego twarzy było widać, że wstał już przynajmniej jakieś 2godziny temu. 
- Hej, dziewczyny. - powiedział "zaspanym" głosem.
- Hej, kiedy wstałeś? - zapytałam.
- Przed chwilą, myślałem, że już wszyscy wstali. - powiedział, on nie potrafi kłamać.
- Powiedz prawdę! - rozkazała Jessica.
- Nie mogę, obiecałem. - odpowiedział i pobiegł na górę.
- Ciekawę co oni znowu zrobili. - powiedziałam. - Pójdę zobaczyć. - wstałam i poszłam na górę. 
Kiedy stałam pod drzwimi pokoju Zayna usłyszałam cichą kłótnie, postanowiłam podsłuchać.
- Nie, zróbmy tak jak mówiłem! - krzyknął Harry.
- A co ty mówiłeś? - zapytał Niall.
- Żeby zadzwonić po tatę Lucy, żeby zabrał Van do siebie na 2tygodnie, a my pojedziemy na te wakacje, ale o tym powiemy dziewczyną na kolacji jutro. - opowiedział loczek.
- Ale skąd wiesz, że tata Lucy zgodzi się zabrać Van? - tym razem odezwał się Justin. 
- Bo już do niego dzwoniłem i wstępnie się umówiłem, że przyjedzie dzisiaj około 20. - powiedział Hazz, teraz wiedziałam że uśmiechnął się zwycięsko, za bardzo go znam.
- No dobra to chodźmy na dół powiedzieć dziewczyną.  powiedział Zayn i usłyszałam kroki. Szybko zbiegłam na dół i usiadłam na kanapę jakby nigdy nic się nie stało. 
- I co, wiesz coś? - zapytała Jess.
- Tak wiem wszystko, ale dowiesz się za chwilę, bo chłopaki zaraz zejdą i nam powiedzą, bo ich podsłuchiwałam. - powiedziałam szybko i wtedy usłyszałyśmy kroki.
- Heeeeej! - krzyknęli równo chłopcy.
- Cześć. - powiedziałyśmy udając, że jesteśmy na nich złe.
- Dlaczego jesteście złe? - Liam.
- Bo Niall nie chciał powiedzieć nam prawdy. - Jess.
- Och, wiedziałe, że on źle będzie udawał, on nie umie kłamać. - powiedział Lou i zmierzył go wzrokiem.
- No co? Ja to mówiłem Liam, ale on kazał mi iść. - obronił się Niall.
- No mniejsza, teraz chcieliśmy powiedzieć wam o co chodzi. - powiedział Zayn lekko się uśmiechając.
- No mówcie. - powiedziałam. - Ale nie poczekajcie, gdzie jest Van? - zapytałam przestraszona.
- Tutaj jestem! - krzyknęła wyskakując z szafy. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Ok, już możecie mówić. - powiedziałam.
- No chodzi o to, że po małą przyjedzie dzisiaj około 20 twój tata. - wyjaśnił i wskazał na mnie. - A my równo z nim wyjdziemy i jedziemy na kolację, a tam opowiemy wam resztę.
- Tak właśnie, Van jedzie do dziedków na 2tygodnie. - dodał Liam.
- Jeeeej, jadę do dziadków! - krzyknęła Vanessa.
- Ale skąd wiecie, że ja się zgodzę, żeby ona tam jechała? - zapytałam.
- No zgódź się, a nie pożałujesz! - krzyknęła Van.
- TO ty już o wszystkim wiesz? - zapytała Jess.
- No musieliśmy się jej zapytać czy się zgodzi pojechać. - oznajmił Zayn.
- To ty wszystko wiedziałaś i mi nie powiedziałaś? - zapytałam.
- Przepraszam. - powiedziała i się zaśmiała, po czym wskoczyła mi na kolana i przytuliła.
- No dobra. - powiedziałam.
Razem z Van i Jess poszłyśmy do swoich pokoi i przebrałyśmy się w wygodne ciuchy. Ja założyłam czarne legginsy i szarą bluzę z czerwonym napisem " I <3 1D". Nie wiem skąd ją mam, ale ją założyłam. Swoje włosy uczesałam w luźniego koka i się nie malowałam. Następnie poszłam do Vanessy, którą ubrałam w różowe, stare legginsy i czarną, zwykłą bluzkę, z włosków uczesałam jej kłosa. Kiedy zeszłyśmy we dwie na dół wszyscy już czekali. Jessica była ubrana w szare legginsy i czarną bluzę z białym napisem "I <3 1D". 
- Skąd wzięły się te bluzy w naszych szafach? - zapytałyśmy  równo.
- To jest część niespodzianki. - powiedzieli chłopcy i Van.
- WIedzę, że ty jesteś wtajemniczona w ten plan. - powiedziałam i połaskotałam ją, a ona się cicho zaśmiała.
- No to idźcie spakować Van, a my zrobimy obiad. - powiedział Jus.
- Ok. - powiedziałyśmy we dwie, wzięłam małą na ręce i pobiegłyśmy na górę. 
Wzięłam walizkę i spakowałam do niej:
- 20 par majtek ( tak na wszelki wypadek ),
- 20 par skarpetek,
- 5 bluzek na długi rękaw,
- 2 sweterki,
- 10 bluzek na krótki rękaw,
- 2 dwie bluzki na ramiączkach,
- 4 pary długich spodni,
- 2 spódniczki,
- 2 legginsy ( czarne i białe ),
- 2 sukienki ( jedna taka na podwórko, a druga bardziej elegancka ),
- 1 parę balerinek,
- 1 parę sandałów,
- 1 parę kaloszy,
- 1 parę trampek,
- 1 parę adidasów,
- 2 zestawy, w których najwygodniej będzie jej w domu,
Na koniec spakowałam rzeczy "z łazienki" :
- szczotka do włosów,
- gumki do włosów,
- spinki,
- szczoteczka do zębów,
- gąbka,
- szampon,
- mydło,
- krem na twarz,
- krem do ciała,
- krem do rąk.
Kiedy skończyłam przypomniałam sobie, że Jess miała mi pomóc, a ona siedzi na kanapie i się ze mnie śmieje.
- No co? - zapytałam.
- Nic, ale nie za dużo tego wzięłaś? - zapytała.
- Nie, ale wydaje mi się, że o czymś zapomniałam. - powiedziałam zastanawiając się.
- Na pewno nie zapomniałaś. - odpowiedziała.
- O wiem, zapomniałam o stroju kąpielowym i kremu na słońce. - powiedziałam i pobiegła do szafki, z której wyciągnęłam potrzebne rzeczy. - Już jest wszystko. - powiedziałam uśmiechając się.
- Ok. - odpowiedziała.
- Harry!!! - krzyknęłam. - Chodź na chwilę!!!
- Co jest? - zapytał kiedy przyszedł, a za nim cała reszta.
- Boże święty! - krzyknął Harry. - Przecież ona nie wyjeżdża na zawsze tylko na 14 dni. - powiedział mi robiąc wielkie oczy.
- Mówiłam, że tek będzie, ale szczerze myślałam, że mniej tego spakuje. - powiedziała Van i z całą szóstką ( nie liczymy Jess, bo ona już to widziała ) patrzyła się na dużą walizkę.
- No co się tak na to patrzycie, nie wiedziałam jaka będzie pogoda. - powiedziałam.
- No dobra, dobra. - powiedział Zayn i mnie przytulił.
- Ej! To moja dziewczyna! - krzyknął Harry i mnie przytulił po tym jak odciągnął Zayna.
- Ok, ja się idę umyć, bo jest 16, a później nie zdążę. - powiedziałam.
- Tak, Lucy ma rację! - krzyknęła Jessica i wybiegła z mojego i Hazzy pokoju.
Weszłam do łazienki i wzięłam 30min prysznic. Kiedy wyszłam z pod prysznica owinęłam włosy ręcznikiem, a na ciało założyłam szlafrok. Kiedy wyszłam z łazienki założyłam bieliznę i skierowałam się w stronę szafy, a stałam na przeciwko niej jakieś 15min w końcu zdecydowałam się założyć śliczną sukienkę,  
do niej zrobiłam pasujący makijaż , a włosy ładnie uczesałam.   
.Nim sie obejrzałam była już 19, wow jak ten czas szybko leci. Zeszłam na dół i usiadłam koło Harrego na kanapie.
- Bosze, jak ty ślicznie wyglądasz. - powiedział, a reszta chłopaków na mnie spojrzała i jedyna ich odpowiedź to, to że otworzyli usta i nic nie powiedzieli, na co ja sie tylko zaśmiałam. Po chwili na dół zeszła ślicznie ubrana. 
Miała na sobie białą sukienke i strasznie delikatny makijaż, ale oprócz tego miała ślicznie zrobioną fryzurę. 
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział Louis, podszedł do niej i pocałował ją w policzek na co ona się zarumieniła.
-Awww jak wy słodko ze sobą wyglądacie, dlaczego wy nie jesteście razem? - zapytałam.
- Dziękuję. - powiedziała.
Usiedlismy na kanapie, ale za chwilę wstałam bo zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłą i otworzyłam. Zobaczyłam w nich mojego tatę i mamę.
- Hej tato. - powiedziałam, przytuliłam sie do niego i pocałowałam w policzek. - Cześć mamo. - powiedziałam i odeszłam.
- Van skarbie, dziadkowie przyszli! - krzyknęłam. Podałam mojemu tacie walizkę Vanessy, a on tak jak reszta wcześniej, zrobił wielkie oczy patrząc na nią.
- Nie wiedziałam jaka będzie pogoda. - powiedziałam zanim zadał pytanie, na co się tylko zaśmiał.
- No to co idziemy. - powiedział mój tatą.
- Taaaak! - krzyknęła mała.
- My też wychodzimy. - powiedział Harry.
- Aaaa idziecie do tej restauracji co mi mówiłeś. - powiedział tata.
- Oooo widzę, że wszyscy są wtajemniczeni tylko nie ja i Jess. - powiedziałam.
- No bo to jest niespodzianka. - powiedział Zayn.
- Na pewno nie będzie problemu żebyście się nią zajęli?
- Nie spokojnie, bawcie sie dobrze. - powiedział.
- Dobrze, dziękuję....

          CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
    Dla ciebie to chwila, a dla mnie to bardzo dużo znaczy!!! 
_________________________________________ 
 Heeej i jest rozdział 16, jak wam się podobał. Jak myslicie czy wydarzy się cos ciekawego w tej restauracji???


sobota, 1 lutego 2014

UWAGA!!!

UWAGA, NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE JEŚLI POD TĄ NOTKĄ BĘDZIE PRZYNAJMNIEJ KILKA KOMENTARZY!!!
PONIEWAŻ NIE WIEM CZY KTOKOLWIEK TO CZYTA, A CHCIAŁABYM MIEĆ PEWNOŚĆ, ŻE JEDNAK NIE PISZĘ TEGO BEZ SENSU. JESTEM CIEKAWA ILE OSÓB TO SKOMENTUJĘ I BĘDĘ BARDZO SIĘ CIESZYĆ JEŻELI BĘDĄ TO INNE OSOBY NIŻ MOI ZNAJOMI, PONIEWAŻ BARDZO WCIĄGNĘŁO MNIE PISANIE TEGO BLOGA I CHCIAŁABYM GO SKOŃCZYĆ, ALE BEZ SENSU BĘDZIE GO PISAĆ JEŚLI NIKT GO NIE CZYTA, TAKŻE JEŚLI CZYTASZ = KOMENTUJ, TO NAPRAWDĘ DLA MNIE DUŻO ZNACZY, A KIEDY CZYTASZ KOMENTARZ NAWET JEŚLI JEST ON OD MOICH ZNAJOMYCH OD RAZU POJAWIA SIĘ UŚMIECH NAA MOJEJ TWARZY. TAKŻE JEŚLI CZYTASZ TO SKOMENTUJ, NAWET JEŚLI TO MAJĄ BYĆ TAKIE KOMENTARZE Z UWAGAMI TYPU, ŻE COŚ JEST ŹLE ITP, TO UCIESZY MNIE BARDZIEJ NIŻ JEŚLI NIE ZOSTAWISZ W OGÓLE KOMENTARZA!!! <333

ROZDZIAŁ 15

         CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
...
Następnego dnia wstałam bardzo wcześnie była chyba 5 nad ranem, nie mogłam już spać. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam długi i odprężający prysznic i kiedy chciałam się ubrać zorientowałam się, że nie wzięłam ze sobą ciuchów. Szybko owinęłam się ręcznikiem  i  wyszłam z łazienki, Hazz na szczęście nie spał. Wyciągnęłam pierwszy lepszy zestaw i z powrotem wbiegłam do łazienki. Ubrałam się, pomalowałam, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się na dół. Było kilka minut po 6 więc wcale się nie dziwię, że nie ma nikogo na dole. Usiadłam na kanapę i włączyłam telewizor. Leciały wiadomości, nie za bardzo interesowało mnie to o czym tam mówią. O 8 na dół zszedł Justin.
- Hej. - powiedziałam.
- Cześć.
- Jak się spało? - zapytałam.
- Nie najgorzej. - powiedział, a ja się zaśmiałam.
- Idziemy zrobić śniadanie? - zapytałam.
- Jasne. 
Weszliśmy do kuchni i wyciągnęliśmy potrzebne składniki na zrobienie kanapek. Przygotowanie posiłku nie zajęło nam dużo czasu było dopiero za 10 dziewiąta. 
- Zrobimy jakieś cisto? - zapytał.
- Możemy, nawet dobry pomysł. - uśmiechnęłam się.
Kiedy wyciągnęłam mąkę i inne składniki, zaczęliśmy robić ciasto. Po chwili dostałam mąką od chłopaka.
- Ej, za co to było? - zapytałam.
- A tak o. - powiedział śmiejąc się.
- Muszę ci się jakoś odwdzięczyć. - powiedziałam i posypałam go mąką.
- EJ! - krzyknął i znowu nią dostałam.
- Dobra ja się odwdzięczę i koniec, ok? - zapytałam.
- Ok. - powiedział i dostał bitą śmietaną. Ja zaczęłam się śmiać, a on zrobił naburmuszoną minę.
O godzinie 10 ciasto było gotowe. Po chwili na dół zeszłą Jess juz ubrana, pomalowana i uczesana, a po niej zaczęła schodzić się reszta. Wszyscy usiedli przy stole i zaczęliśmy jeść śniadanie. Harry przez cały czas się do mnie nie odzywał. Obraził się, ale o co?
Kiedy zjedliśmy każdy poszedł do kuchni po kawałek ciasta, a ja złapałam loczka za rękę i poszłam z nim do salonu pogadać.
- Czemu się do mnie nie odzywasz? - zapytałam.
- Odkąd Justin przyjechał więcej rozmawiasz z nim niż ze mną. - powiedział zdenerwowany.
- Awww, jesteś o mnie zazdrosny. - powiedziałam i się do niego przytuliłam.
- No, a to coś złego? - zapytał również się do mnie przytulając.
- Nie, ale to jest słodkie. - powiedziałam i cmoknęłam go w usta, na co on się uśmiechnął. - Chodź idziemy bo zaraz nam wszystko zjedzą. - powiedziałam i złapałam go za rękę.
Kiedy weszliśmy do kuchni Van była cała w bitej śmietanie, a ciasta już prawie nie było.
- Miałaś rację. - szepną mi do ucha Harry, a ja cicho zachichotałam.
- Chodź zjemy te resztki. - powiedziałam.
- Ok.
Po zjedzeniu ciasta wszyscy pokierowaliśmy się do salonu, ale po chwili Zayn się odezwał.
- Może pójdziemy gdzieś? - zapytał. - W końcu mamy tydzień wolnego.
- Tak, to dobry pomysł, tylko gdzie? - odezwał się Liam.
- chodźmy na kręgle! - krzyknęłam po chwili namysłu.
- Tak! - krzyknęły Jess i Van.
- Ok, chodźmy. - powiedzieli chłopcy.
Jechaliśmy samochodem Louisa, chociaż samochodem tego nazwać nie można, to było coś podobnego do busa.  Siedziałam koło Harrego, Niall siedział z Liamem, Zayn z Justinem, a Van z Jessicą.
Po niecałych 30min byliśmy już przed kręgielnią. Wykupiliśmy tor na 3godziny, a następnie wypożyczyliśmy buty. Dla Vannesy nie było butów, ale pozwolili jej wejść w tych co ma. Na tor wchodziło po 10 osób, a nas była dziewiątka więc idealnie. Van była pierwsza daliśmy jej specjalny stojak, na który wystarczy położyć kulę do kręgli, a ona sama zjeżdżała z tego stojaka i leciała w stronę kręgli, przez ta jej pomoc bardzo sie cieszyła, bo wygrywała, ponieważ cały czas zbijała kręgle. Po 3godz udanej zabawy zmęczeni poszliśmy na obiad, ale nie na pizze ( co jest dziwne ) tylko na zwykły obiad do restauracji. Każdy zamówił to na co miał ochotę. Po zjedzeniu posiłku poszliśmy do kina na jakąś bajkę, najbardziej podoba się ona chyba Van i Niallerowi. Do domu wróciliśmy po 20. Każdy ze zmęczenia poszedł się umyć i spać. Dzień był bardzo udany...
             CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!
        Dla ciebie to chwila, a dla mnie to bardzo dużo znaczy!!!
_______________________________________________________
Hejka, mamy rozdział 15, podoba się, wiem trochę nudny, postaram się dodać 16 jutro, ale nwm czy dam rade bo muszę nauczyć się do testu pfff, ale jak najszybciej postaram sie go dodać